Szukaj

Vatican News
Rośnie liczba uciekających z Cabo Delgado przed dżihadystami Rośnie liczba uciekających z Cabo Delgado przed dżihadystami  (© Kirche in Not)

Rośnie liczba uciekających z Cabo Delgado przed dżihadystami

Katastrofa humanitarna i nieludzka przemoc dżihadystów – to codzienność w jednym z najbiedniejszych regionów Mozambiku, Cabo Delgado. Z dnia na dzień sytuacja jest tam coraz bardziej napięta. Zachodnie firmy zamykają działalność i ewakuują swoich pracowników. Tak zdecydował m.in. francuski koncern naftowy Total, którzy przerwał wydobycie gazu ziemnego na tych terenach po ostatnim ataku bojówkarzy w miejscowości Palma. „Takie decyzje tylko pogłębiają biedę i świadomość braku perspektyw na przyszłość” – uważa misjonarz, ks. Silvano Deldoss, który od ponad 13 lat pracuje w północno-wschodnim Mozambiku.

Łukasz Sośniak SJ – Watykan

Ks. Silvano jest duszpasterzem kilkudziesięciu małych wiejskich wspólnot. To właśnie na te tereny trafiło wielu uciekinierów z Cabo Delgado. Jest ich tam już ponad 70. tys. „Aktualnie w wyniku pandemii działalność duszpasterska jest ograniczona do minimum. Naszą największą troską jest obecnie wyżywienie przesiedleńców i ich zakwaterowanie” – mówi ks. Deldoss.

„Kontakt z Cabo Delgado jest bardzo trudny, wręcz niemożliwy. O tym, co tam się dzieje, wiemy jedynie z opowieści ludzi, którzy uciekli przed terrorystami. Opowiadają o podpaleniach domów i upraw, morderstwach i nieprawdopodobnych okrucieństwach, jak ścinanie głów dzieciom i dorosłym. Ci ludzie uciekają zostawiając wszystko, przemierzają setki kilometrów, aby być jak najdalej od tego koszmaru. Są wśród nich kobiety, dzieci i starsi. Kiedy przybywają do nas, zgodnie z afrykańskim obyczajem, zastają zawsze otwarte drzwi, ale tutaj też się nie przelewa. Z powodu późnych deszczów mieliśmy bardzo słabe plony, też głodujemy – powiedział ks. Silvano Daldosso. – Jedyne co możemy teraz zrobić, to liczyć na wsparcie z zewnątrz. Wspólnota międzynarodowa musi wiedzieć, że trwa tutaj katastrofa humanitarna. Poza krwawymi scenami, takimi jak ścinanie głów przez dżihadystów, warto pamiętać też o tych, którzy umierają na ulicach, chodzą całymi dniami bez jedzenia od co najmniej trzech lat. To dramat, który powtarza się każdego dnia.“

W wyniku ataków islamskich rebeliantów z terenów północnego Mozambiku uciekło w ostatnim roku niecałe 800 tys. osób, a ponad 2,5 tys. zostało zamordowanych. Grupa zbrojna Al Shabab, działająca na tych terenach od 2017 r., związana jest z tzw. Państwem Islamskim (ISIS). Do swoich szeregów rekrutuje głównie młodych mężczyzn pozbawionych perspektyw w tym biednym kraju.
 

28 marca 2021, 13:19