Teologia ciała: 102. Sakrament eschatologicznej nadziei

Najważniejszy cykl katechez Jana Pawła II po raz pierwszy od 40 lat w oryginalnej wersji dźwiękowej. Na czas stanu wojennego Papież zaniechał streszczeń w języku polskim. Słowo do Polaków w całości poświęcał sprawom w Polsce. Zamieszczamy więc wyłącznie integralną katechezę z tłumaczeniem na język polski.
102. Sakrament eschatologicznej nadziei

1 Przeprowadziliśmy analizę Listu do Efezjan, a przede wszystkim Ef 5,21-33, pod kątem sakramentalności małżeństwa. Usiłujemy jeszcze spojrzeć na ten sam tekst w świetle słów Ewangelii oraz Pawłowego Listu do Koryntian i do Rzymian.

Jako sakrament zrodzony z tajemnicy odkupienia, zrodzony poniekąd na nowo w oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła, jest małżeństwo skutecznym wyrazem zbawczej mocy Boga, który urzeczywistnia swój odwieczny plan również po grzechu — również pomimo trojakiej pożądliwości, jaka ukryta jest w sercu każdego człowieka: mężczyzny i kobiety. Jako sakramentalny wyraz owej zbawczej mocy jest małżeństwo zarazem słowem wzywającym do przezwyciężania pożądliwości (jak o tym mówią Chrystusowe słowa z Kazania na Górze). Owocem takiego zwycięstwa jest jedność i nierozerwalność małżeństwa, jest nim ponadto pogłębione poczucie godności kobiety w sercu mężczyzny jak również godności mężczyzny w sercu kobiety. I to zarówno w obcowaniu małżeńskim, jak też w każdym zakresie wzajemnego odniesienia.

2 Ta prawda, że małżeństwo jako sakrament odkupienia jest dane „człowiekowi pożądliwości” jako łaska — i równocześnie jest mu zadane jako etos — znalazła również szczególny wyraz w nauczaniu św. Pawła, zwłaszcza w 7 rozdziale 1 Listu do Koryntian. Porównując małżeństwo z dziewictwem (czyli „bezżennością dla królestwa Bożego”) i opowiadając się za „wyższością” dziewictwa, autor listu stwierdza równocześnie, że „każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki” (1 Kor 7,7). Na gruncie tajemnicy odkupienia małżeństwu odpowiada więc szczególny „dar”, czyli łaska. W tym samym kontekście Apostoł, udzielając rad swoim adresatom, zaleca małżeństwo „ze względu na niebezpieczeństwo rozpusty”, zaleca z kolei małżonkom wzajemne „oddawanie sobie powinności małżeńskiej” (por. 1 Kor 7,2-3). Pisze w dalszym ciągu: „Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie niż płonąć” (1 Kor 7,9).

3 Utworzyło się wokół tych Pawłowych wypowiedzi przekonanie, że małżeństwo stanowi swoiste remedium concupiscentiae. Jednakże autor Listu do Koryntian, który — jak widzieliśmy — uczy wyraźnie, że małżeństwu odpowiada szczególny „dar”: że w tajemnicy odkupienia jest ono dane mężczyźnie i kobiecie jako łaska, wyraża w swych słowach zarazem sugestywnych i paradoksalnych tę po prostu myśl, że jest ono im zadane jako etos. Jeśli wedle słów Pawłowych „lepiej jest żyć w małżeństwie niż płonąć” — to „płonąć” oznacza nieład namiętności zrodzony z samej pożądliwości ciała (podobnie przedstawia ją w Starym Testamencie autor Księgi Syracha, por. Syr 23,17) — „małżeństwo” natomiast oznacza ład etyczny, świadomie wprowadzony w tę dziedzinę. Można powiedzieć, że jest ono miejscem spotkania się „erosa” i etosu — oraz wzajemnego ich przenikania się w „sercu” mężczyzny i kobiety oraz w całym ich wzajemnym odniesieniu.

4 Ta prawda, że małżeństwo, jako sakrament zrodzony z tajemnicy odkupienia, jest dane człowiekowi „historycznemu” jako łaska, a równocześnie zadane jako etos, określa również charakter małżeństwa jako jednego z sakramentów Kościoła. Jako sakrament Kościoła małżeństwo posiada znamię nierozerwalności. Jako sakrament Kościoła jest też małżeństwo owym słowem Ducha, wzywającym mężczyznę i kobietę, aby kształtowali całe swoje obcowanie, czerpiąc moc z tajemnicy „odkupienia ciała”. Są oni w ten sposób wezwani do czystości jako właściwego dla nich rodzaju „życia według Ducha” (por. Rz 8,4-5; Ga 5,25). Odkupienie ciała oznacza w tym wypadku również ową „nadzieję”, którą można w wymiarze małżeństwa określić jako nadzieję dnia powszedniego, nadzieję doczesności. Na gruncie takiej to właśnie nadziei zostaje przezwyciężona pożądliwość ciała jako źródło dążenia do egoistycznego zaspokojenia, a samo „ciało” w sakramentalnym przymierzu męskości i kobiecości staje się swoistym „tworzywem” trwałego i nierozerwalnego zjednoczenia osób (communio personarum) w sposób godny osób.

5 Ci, którzy jako małżonkowie wedle odwiecznego ustanowienia „łączą się ze sobą tak ściśle”, że stanowią poniekąd „jedno ciało”, są równocześnie wezwani poprzez sakrament do takiego „życia wedłue Ducha”, jakiemu odpowiada ów „dar”, który w sakramencie otrzymują. W mocy owego „daru” prowadząc jako małżonkowie „życie według Ducha”, zdolni są odkrywać owo szczególne obdarowanie, jakie stało się ich udziałem. O ile „pożądliwość” zaciemnia horyzont wewnętrznego widzenia, odbiera sercom przejrzystość pragnień i dążeń — o tyle „życie według Ducha” (czyli łaska sakramentu małżeństwa) pozwala mężczyźnie i kobiecie odnajdywać prawdziwą wolność daru, związaną z poczuciem oblubieńczego sensu życia w jego męskości i kobiecości.

6 Życie „według Ducha” wyraża się przeto również w owym wzajemnym „poznaniu” (por. Rdz 4,1), w którym małżonkowie, stając się „jednym ciałem”, poddają swoją kobiecość i męskość błogosławieństwu prokreacji: „mężczyzna «poznał» swoją żonę Ewę. A ona poczęła i urodziła […], i rzekła: «Urodziłam mężczyznę z pomocą Jahwe»” (por. Rdz 4,1). „Życie wedle Ducha” wyraża się również i tutaj w świadomości obdarowania, któremu odpowiada rodzicielska godność samych małżonków: wyraża się w głębokim poczuciu świętości życia (sacrum), któremu oboje dają początek, uczestnicząc — tak samo jak pierwsi rodzice — w mocach tajemnicy stworzenia. W świetle owej nadziei, jaka łączy się z tajemnicą odkupienia ciała (Rz 8,19-23) to nowe ludzkie życie, nowy człowiek, poczęty i narodzony z małżeńskiego zjednoczenia swego ojca i matki, otwiera się ku „pierwszym darom Ducha” (Rz 8,23), „by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8,21). A jeśli „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” — to bólom rodzącej matki towarzyszy szczególna nadzieja: jest to nadzieja „objawienia się synów Bożych” (Rz 8,19), której cząstkę przynosi z sobą na świat każdy nowo narodzony człowiek.

7 Nadzieja ta, która jest „w świecie”, przenikając — jak uczy św. Paweł — całe poniekąd stworzenie, równocześnie nie jest „ze świata”. Co więcej: musi ona zmagać się w sercu człowieka z tym, co jest „ze świata” — z tym, co jest „na świecie”. „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1 J 2,16). Małżeństwo jako sakrament najpierwotniejszy, a zarazem jako sakrament zrodzony z tajemnicy odkupienia ciała z oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła — „pochodzi od Ojca”. Nie jest „ze świata”, ale „od Ojca”. I stąd też małżeństwo jako sakrament stanowi podstawę nadziei dla człowieka: dla mężczyzny i kobiety, dla rodziców i dzieci, dla ludzkich pokoleń. O ile bowiem „świat przemija, a z nim jego pożądliwość” — ten, „kto wypełnia wolę Bożą, trwa na wieki” (1 J 2,17). Z małżeństwem jako sakramentem łączy się sam początek człowieka w świecie, jest weń jednak wpisana również jego przyszłość — i to nie tylko w wymiarach historycznych, ale także eschatologicznych.

8 Do tego odnoszą się słowa, w których Chrystus odwołuje się do zmartwychwstania ciał — słowa zapisane przez wszystkich trzech synoptyków (por. Mt 22,23-32; Mk 12,16-27; Łk 20,34-39): „Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jako aniołowie Boży w niebie” — tak Mateusz i podobnie Marek. Łukasz: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania”. Poddaliśmy te teksty uprzednio szczegółowej analizie.

9 Chrystus stwierdza, że małżeństwo — sakrament początku człowieka w doczesnym świecie widzialnym — nie należy do eschatologicznej rzeczywistości „świata przyszłego”. Równocześnie jednak człowiek, powołany do uczestniczenia w tej eschatologicznej przyszłości przez zmartwychwstanie ciała — jest tym samym człowiekiem: mężczyzną i kobietą, którego „początek” w doczesnym świecie widzialnym łączy się z małżeństwem jako najpierwotniejszym sakramentem samej tajemnicy stworzenia. Co więcej: każdy z ludzi powołanych do uczestniczenia w rzeczywistości przyszłego zmartwychwstania powołanie to przynosi ze sobą na świat przez to, że w tym doczesnym, widzialnym świecie ma swój początek za sprawą małżeństwa swych rodziców. Tak więc słowa Chrystusa, które wyłączają samo małżeństwo z rzeczywistości „świata przyszłego”, równocześnie pośrednio odsłaniają znaczenie tego sakramentu dla uczestnictwa synów i córek ludzkich w przyszłym zmartwychwstaniu.

10 Małżeństwo, które jest sakramentem najpierwotniejszym — małżeństwo jako sakrament zrodzony poniekąd na nowo w oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła — nie należy do „odkupienia ciała” w wymiarze nadziei eschatologicznej (por. Rz 8,23). Równocześnie to samo małżeństwo dane człowiekowi jako łaska, jako „dar” od Boga przeznaczony właśnie dla małżonków — i równocześnie zadany im w słowach Chrystusa jako etos: to sakramentalne małżeństwo wypełnia się i urzeczywistnia w perspektywie nadziei eschatologicznej. Dla „odkupienia ciała” w wymiarze tej nadziei posiada ono znaczenie istotne. Pochodzi bowiem „od Ojca” — Jemu zawdzięcza swój początek w świecie. A jeśli ten „świat przemija”, jeżeli wraz z nim przemija również pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, która „pochodzi od świata” — to małżeństwo jako sakrament nieodmiennie służy temu, ażeby człowiek jako mężczyzna i kobieta, przezwyciężając pożądliwość, wypełniał wolę Ojca. Kto zaś „wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (por. 1 J 2,17).

11 W tym rozumieniu małżeństwo jako sakrament nosi w sobie również zaczątek eschatologicznej przyszłości człowieka: perspektywę „odkupienia ciała” w wymiarze eschatologicznej nadziei, której odpowiadają słowa Chrystusa o zmartwychwstaniu: „przy zmartwychwstaniu […] ani nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić” (por. Mt 22,30) — zarazem jednak ci, którzy „będąc uczestnikami zmartwychwstania […] są równi aniołom i są dziećmi Bożymi”, swój początek w doczesnym świecie widzialnym zawdzięczają małżeństwu i rodzicielstwu mężczyzny i kobiety. Małżeństwo jako sakrament „początku”, jako sakrament doczesności człowieka historycznego, spełnia w ten sposób niezastąpioną posługę wobec jego pozadoczesnej przyszłości: wobec tajemnicy „odkupienia ciała” w wymiarze nadziei eschatologicznej.

(1.12.1982)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

11 kwietnia 2024, 16:07