Teologia ciała: 93. Podstawy sakramentalności całego życia chrześcijańskiego

Najważniejszy cykl katechez Jana Pawła II po raz pierwszy od 40 lat w oryginalnej wersji dźwiękowej. Na czas stanu wojennego Papież zaniechał streszczeń w języku polskim. Słowo do Polaków w całości poświęcał sprawom w Polsce. Zamieszczamy więc wyłącznie integralną katechezę z tłumaczeniem na język polski.
93. Podstawy sakramentalności całego życia chrześcijańskiego

Podstawy sakramentalności całego życia chrześcijańskiego

1 Pisze autor Listu do Efezjan: „nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus — Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (5,29-30).

Po tym wersecie autor listu uznał za potrzebne przytoczyć najbardziej podstawowy dla całej Biblii tekst o małżeństwie z Księgi Rodzaju (2,24): „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”. Z bezpośredniego kontekstu można wnosić, że cytat z Księgi Rodzaju jest w tym miejscu potrzebny nie tyle ze względu na przypomnienie tej jedności małżonków, która została określona „od początku” w dziele stworzenia — ile ze względu na ukazanie tajemnicy Chrystusa i Kościoła, ukazanie jedności Chrystusa z Kościołem, z którego autor listu wyprowadza prawdę o jedności małżonków. Jest to ogromnie ważny punkt całego tekstu, niejako jego zwornik. Autor zamyka w tych słowach to wszystko, co wypowiedział poprzednio, przeprowadzając analogię i ukazując podobieństwo pomiędzy jednością małżonków a jednością Chrystusa z Kościołem. Przytaczając słowa z Księgi Rodzaju (2,24), autor wskazuje na to, że podstaw owej analogii należy szukać na linii łączącej w zbawczym planie Boga małżeństwo jako najpierwotniejsze objawienie (i „uwidocznienie”) tego planu w świecie stworzonym z tym objawieniem i „uwidocznieniem” ostatecznym, w którym „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie”, nadając swej odkupieńczej miłości charakter i sens oblubieńczy.

2 Tak więc owa analogia, która przenika cały tekst Listu do Efezjan 5,21-33, ma swą ostateczną podstawę w zbawczym planie Boga. Staje się to tym bardziej jasne i oczywiste, gdy umieścimy analizowany przez nas fragment w pełnym kontekście całego Listu do Efezjan. Łatwiej wówczas zrozumieć, dlaczego po przytoczeniu słów z Księgi Rodzaju (2,24) autor pisze: „Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,32).

W pełnym kontekście Listu do Efezjan, a także w możliwie najszerszym kontekście słów Pisma objawiającego zbawczy Boży plan „od początku”, należy przyjąć, że słowo mysterion oznacza tutaj tajemnicę, najpierw ukrytą w myśli Bożej, a następnie objawioną w dziejach człowieka. Chodzi zaś o tajemnicę „wielką” ze względu na jej doniosłość: tajemnica ta, jako zbawczy plan Boga względem ludzkości, jest poniekąd centralnym tematem całego Objawienia, centralną jego rzeczywistością. Jest tym, co Bóg jako Stwórca i Ojciec nade wszystko pragnie przekazać ludziom w swoim słowie.

3 Chodziło zaś nie o przekazanie samej tylko „dobrej wiadomości” o zbawieniu. Chodziło równocześnie o zapoczątkowanie dzieła zbawienia jako owocu łaski uświęcającej człowieka na żywot wieczny w zjednoczeniu z Bogiem. Właśnie na drodze tego objawienia – urzeczywistnienia św. Paweł uwydatnia ciągłość pomiędzy najpierwotniejszym Przymierzem, które Bóg związał z ustanowieniem małżeństwa już w dziele stworzenia — a Przymierzem ostatecznym, w którym „Chrystus, umiłowawszy Kościół i wydając zań siebie samego” (por. Ef 5,25), wiąże się z tym Kościołem w sposób oblubieńczy na podobieństwo małżonków. Owa ciągłość zbawczej inicjatywy Boga stanowi właściwą podstawę wielkiej analogii Listu do Efezjan. Ciągłość zbawczej inicjatywy Boga to znaczy ciągłość, a nawet tożsamość tajemnicy, „wielkiej tajemnicy”, w różnych etapach jej objawienia, a więc poniekąd „uwidaczniania” — i zarazem urzeczywistniania. Na etapie „najpierwotniejszym” z punktu widzenia dziejów człowieka i zbawienia — oraz na etapie „pełni czasów” (por. Ga 4).

4 Czy ową „wielką tajemnicę” można rozumieć jako „sakrament”? Czy autor listu do Efezjan mówi w naszym tekście o sakramencie małżeństwa? Jeśli nie mówi o tym wprost i w znaczeniu ścisłym — tu trzeba się zgodzić z dość powszechną opinią biblistów i teologów — to jednak wydaje się, że mówi w tym miejscu o podstawach sakramentalności całego życia chrześcijańskiego, a w szczególności o podstawach sakramentalności małżeństwa. Mówi więc o sakramentalności całego bytowania chrześcijańskiego w Kościele, a w szczególności małżeństwa w sposób pośredni, niemniej możliwie najbardziej zasadniczy.

5 „Sakrament” oznacza coś innego niż „tajemnica”. Tajemnica bowiem pozostaje „zakryta” — utajona w Bogu samym — tak, że nawet po jej ogłoszeniu (czyli objawieniu) nie przestaje nazywać się „tajemnicą”. Jako tajemnica też bywa przepowiadana. Sakrament zakłada objawienie tajemnicy, zakłada również jej przyjęcie przez wiarę ze strony człowieka. Równocześnie jednak jest on czymś więcej niż ogłoszeniem tajemnicy i przyjęciem jej przez wiarę. Polega on na „uwidocznieniu” tejże tajemnicy w znaku, który służy nie tylko ogłoszeniu tajemnicy, ale także jej urzeczywistnieniu w człowieku. Sakrament jest znakiem widzialnym i skutecznym łaski. Za jego pośrednictwem odwiecznie ukryta w Bogu tajemnica, o której mówi List do Efezjan zaraz na początku (por. Ef 1,9) — tajemnica wybrania człowieka przez Boga w Chrystusie do świętości i przeznaczenia go na przybranego syna — urzeczywistnia się w człowieku. Urzeczywistnia się ona w sposób tajemniczy, pod osłoną znaku — niemniej ów znak stanowi zarazem jakieś „uwidzialnienie” owej nadprzyrodzonej tajemnicy, która pod jego osłoną działa w człowieku.

6 Biorąc pod uwagę analizowany tutaj fragment Listu do Efezjan, a zwłaszcza te słowa: „Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (5,32), należy stwierdzić, że autor listu pisze nie tylko o wielkiej tajemnicy ukrytej w Bogu, ale także — i to nade wszystko — o tajemnicy urzeczywistniającej się przez to, że Chrystus, który aktem miłości odkupieńczej umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, tym samym aktem zjednoczył się z Kościołem na sposób oblubieńczy, podobnie jak jednoczą się ze sobą mąż i żona w ustanowionym przez Stwórcę małżeństwie. Wydaje się, że słowa z Listu do Efezjan wystarczająco uzasadniają to, co czytamy na samym początku konstytucji Lumen gentium: „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Tekst Vaticanum II nie mówi: „Kościół jest sakramentem”, lecz: „niejako sakramentem”, wskazując przez to, że ową sakramentalność Kościoła należy orzekać w sposób analogiczny, nie ten sam, w jaki orzekamy ją w siedmiu sakramentach udzielanych przez Kościół z ustanowienia Chrystusa. Jeśli istnieją podstawy do tego, ażeby o Kościele mówić na sposób sakramentu — jako o sakramencie — to te podstawy w zasadniczej mierze zostały wskazane właśnie w Liście do Efezjan.

7 Można powiedzieć, że owa sakramentalność Kościoła konstytuuje się poprzez wszystkie sakramenty, poprzez które spełnia on swą misję uświęcającą. Można również powiedzieć, że sakramentalność Kościoła stanowi źródło sakramentów, a w szczególności chrztu i Eucharystii, jak to widać w przeanalizowanym fragmencie Listu do Efezjan (por. 5,25-30). Trzeba wreszcie powiedzieć, że sakramentalność Kościoła pozostaje w szczególnym stosunku do małżeństwa: sakramentu najpierwotniejszego.

(8.9.1982)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

19 marca 2024, 16:16