Szukaj

Vatican News
Włochy: tylko 13 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet chce mieć dzieci Włochy: tylko 13 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet chce mieć dzieci  (ANSA)

Włochy: tylko 13 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet chce mieć dzieci

Dziś, kiedy we Włoszech minęła już najostrzejsza faza pandemii, słusznie się mówi o odrodzeniu. Jednakże bez nowych dzieci nie będzie żadnego odrodzenia, Włochy nie będą mieć przyszłości – powiedział przewodniczący tamtejszego episkopatu, komentując najnowsze dane statystyczne i prognozy na przyszłość. Wynika z nich, że w ubiegłym roku we Włoszech odnotowano najniższą w historii liczbę nowo narodzonych dzieci, a młodzi nie chcą zakładać rodziny i mieć dzieci.

Krzysztof Bronk - Watykan

         Do tej pory jako główną przyczynę postępującego z roku na rok spadku liczby urodzeń podawano fakt, że we Włoszech kryzys demograficzny trwa już niemal 50 lat. W konsekwencji ustawicznie zmniejsza się też liczba kobiet w wieku reprodukcyjnym. Międzynarodowy Ośrodek Studiów nad Rodziną opublikował jednak ostatnio obszerny raport, który pokazuje, że u źródeł pogłębiającego się kryzysu demograficznego stoją też zmiany mentalnościowe..

Okazuje się, że wśród dzisiejszych potencjalnych młodych rodziców, w wieku od 25 do 34 roku życia, tylko 13 procent mężczyzn i 25 procent kobiet chce założyć rodzinę i mieć dzieci. 40 procent młodych jednoznacznie deklaruje, że nie będzie mieć potomstwa. Choć dziś te dane mogą szokować, to jednak autorzy raportu przypominają, że naukowcy zapowiadali już takie przemiany przed 30 laty, kiedy można im było zapobiec poprzez długofalowe programy prorodzinne.

         Zdaniem kard. Bassettiego aktualna sytuacja wynika z faktu, że we Włoszech dziecko nie jest postrzegane jako coś co wzbogaca rodziców i społeczeństwo, lecz przeciwnie, stało się przyczyną zubożenia, przeszkodą w karierze, a niekiedy wywołuje po prostu trwogę. Przypomina, że we włoskiej polityce rodzina była albo kompletnie zapomniana, albo jedynie sloganem. Zasiłki rodzinne są poniżej średniej europejskiej. W ten sposób zamiast pomagać, powstrzymujemy nawet tych rodziców, którzy chcieliby mieć więcej dzieci.

Kard. Bassetti odwołał się zarazem do własnego doświadczenia.  W Arezzo, gdzie o politykę prorodzinną zadbano na szczeblu lokalnym, w ubiegłym roku był niemal sześcioprocentowy wzrost urodzeń. „Tam gdzie tworzy się dogodne warunki, nasi rodacy nie zawodzą, nie trzeba długo czekać na ich reakcje” – zapewnia przewodniczący episkopatu Włoch, który w przeszłości przez 10 lat był biskupem tego toskańskiego miasta.

        

23 lipca 2020, 14:03