Papież do uczestników spotkania Ekonomia Franciszka Papież do uczestników spotkania Ekonomia Franciszka 

Papież do uczestników spotkania Ekonomia Franciszka

Drodzy młodzi, dobry wieczór! Dziękuję, że jesteście tutaj, za całą pracę jaką wykonaliście, za zaangażowanie w ciągu tych miesięcy, pomimo zmian w programie. Nie zniechęciliście się, więcej, zapoznałem się z poziomem refleksji, z jakością, z powagą i odpowiedzialnością, które wykazaliście: nie pominęliście nic z tego, co daje wam radość, co was niepokoi, co was oburza i pobudza do zmian. Pierwotną myślą było spotkać się w Asyżu, aby pójść po śladach św. Franciszka. Od Krzyża św. Damiana i od innych oblicz – jak tego trędowatego – któremu Pan wyszedł na spotkanie, powołał go i powierzył mu misję; wyzwolił od bożków, które go oddzielały od innych, od kłopotów, które go paraliżowały i zamykały w tej co zwykle słabości, w stylu „zawsze tak się robiło”, a to jest słabość, wyrażająca się w mdłym i niespełnionym smutku tych, którzy żyją jedynie dla siebie. Pan obdarzył Franciszka zdolnością do wyśpiewania pieśni chwały, wyrażenia radości, wolności i daru z siebie. Dlatego, to spotkanie w Asyżu nie jest dla mnie punktem dojścia, ale początkowym impulsem procesu, który jesteśmy zaproszeni, aby przeżywać jako powołanie, jako kulturę oraz jako pakt. Jako powołanie, jako kulturę i jako pakt.

Powołanie Asyżu

„Franciszku idź, odbuduj mój dom, który jak widzisz, znajduje się w ruinie”. To były słowa, które poruszyły młodego Franciszka i które stają się szczególnym apelem dla każdego z nas. Kiedy czujecie się wezwani, włączeni i stajecie się uczestnikami „normalności” do zbudowania, wiecie, że powiedzenie „tak”, daje nadzieję. Wiem, że zaakceptowaliście od razu to zwołanie, ponieważ jesteście zdolni do zobaczenia, przeanalizowania i doświadczenia, że nie możemy iść naprzód w ten sposób. Pokazał to wyraźnie poziom poparcia, zapisów oraz samego uczestnictwa w tym pakcie, który przekroczył wszelkie wyobrażenia. Ukazaliście wrażliwość i szczególne zatroskanie, aby podjąć kluczowe problemy, które nas niepokoją. Uczyniliście to w szczególnej perspektywie: ekonomii, która jest obszarem waszych badań, studiów i działania. Wiecie, że konieczna jest nowa narracja ekonomiczna. Przynagla odmienna narracja ekonomiczna – pozostaje pilnym podjęcie odpowiedzialności za to, że «aktualny system światowy jest nierównoważny z różnych punktów widzenia» i uderza w naszą siostrę ziemię, tak bardzo sponiewieraną i ogołacaną, razem z najbiedniejszymi i najbardziej wykluczonymi. Razem idą: ty ogołacasz ziemię, co powoduje, że jest wielu biednych i wykluczonych. Oni są pierwszymi pokrzywdzonymi… i także pierwszymi zapomnianymi.

Uważajcie jednak, aby nie dać się przekonać, że jest to jedynie przejściowe wspólne zainteresowanie. Reprezentujecie coś znacznie więcej niż płytkie i krótkotrwałe „zamieszanie”, które można z czasem uśpić lub wyciszyć. Jeśli nie chcemy, aby tak się stało, jesteśmy wezwani do wywarcia konkretnego wpływu na wasze miasta i uniwersytety, na pracę i związki zawodowe, na przedsiębiorstwa i ruchy, na urzędy publiczne i prywatne firmy z mądrością, zaangażowaniem i przekonaniem, aby dotrzeć do sedna i serca, gdzie tematy i paradygmaty są opracowywane i ustalane. To wszystko pobudziło mnie do zaproszenia was do realizacji tego paktu. Powaga aktualnej sytuacji, którą pandemia Covid jeszcze bardziej uwypukliła, wymaga odpowiedzialnego uświadomienia sobie tego wszystkiego przez wszystkie czynniki społeczne, przez nas wszystkich, pośród których wy macie rolę pierwszoplanową: skutki naszych działań i decyzji dotkną was w pierwszej kolejności, dlatego nie możecie pozostawać na zewnątrz miejsc, gdzie rodzi się, nie mówię wasza przyszłość, ale wasza teraźniejszość. Nie możecie opuścić miejsc, gdzie rodzi się teraźniejszość i przyszłość. Albo się włączycie, albo historia przejdzie ponad wami.

Nowa kultura

Potrzebujemy zmiany, chcemy zmiany, dążymy do zmiany. Problem rodzi się wtedy, kiedy przekonujemy się, że na wiele trudności, które nas dotykają, nie posiadamy konkretnych i właściwych odpowiedzi; raczej, zdajemy sobie sprawę z cząstkowości analiz i diagnoz, które powodują zablokowanie wszelkich możliwych rozwiązań. W istocie, brakuje nam kultury potrzebnej, aby zdecydować się i pobudzić do otwarcia odmiennych wizji, odciskających typ myślenia, rodzaj polityki, rodzaj programów edukacyjnych, a także brakuje nam duchowości, która nie daje się zamknąć przez jedyną dominującą logikę. Jeśli pilne jest znalezienie odpowiedzi, niezbędne pozostaje wzrastanie i wspieranie grup decyzyjnych zdolnych do wypracowania kultury, uruchomienia procesów – nie zapominajcie tego słowa; uruchomienie procesów, poszerzenie horyzontów, tworzenie współuczestnictwa… Wszelki wysiłek, aby zarządzać, troszczyć się i ulepszać nasz wspólny dom, jeśli ma to być skuteczny wymaga zmiany «stylów życia, modeli produkcji i konsumpcji, umocnienia struktur władzy, które kierują społeczeństwem» . Bez uczynienia tego, nic nie zrobicie.

Potrzebujemy grup rządzących o nastawieniu wspólnotowym i instytucjonalnym, które będą mogły podjąć problemy bez pozostawania więźniami samych siebie lub swoich frustracji, zdolnych stawić czoła poddaniu się – często nieświadomemu – tym sposobom myślenia (ideologiom), które prowadzą od usprawiedliwiania oraz paraliżu wszelkich działań w obliczu niesprawiedliwości. Przypominamy sobie np., jak dobrze zauważył Benedykt XVI, że głód «nie tyle zależy od niedostatku materialnego, ile bardziej od niedostatku zasobów społecznych, z którego najważniejszy jest ten natury instytucjonalnej». Jeśli będziecie zdolni do rozwiązania tego, będziecie mieli otwartą drogę do przyszłości. Powtarzam myśl Papieża Benedykta: głód «nie tyle zależy od niedostatku materialnego, co bardziej od niedostatku zasobów społecznych, z których najważniejszy jest ten natury instytucjonalnej».

Kryzys społeczny oraz ekonomiczny, który wielu znosi na własnej skórze i który obciąża teraźniejszość oraz przyszłość w opuszczeniu i wykluczeniu wielu dzieci oraz młodych, a także całych rodzin nie pozwala, byśmy stawiali interesy grupowe ponad dobrem wspólnym. Powinniśmy powracać częściej do mistyki dobra wspólnego. W tym znaczeniu, pozwólcie, że podejmę zadanie, które zaproponowaliście jako metodologię dla zdrowego i rewolucyjnego rozwiązania konfliktów. Podczas tych miesięcy dzieliliście się różnymi refleksjami i ważnymi teoretycznymi wskazaniami. Spotykaliście się wokół 12 tematów (nazwaliście je „wioskami”): 12 tematów do debaty, dyskusji i określenia praktycznych rozwiązań. Doświadczyliście tak ważnej kultury spotkania, która jest przeciwna modnej kulturze wykluczenia. Ta kultura spotkania pozwala wielu głosom zebrać się przy jednym stole, aby dialogować, podejmować refleksję, dyskutować oraz tworzyć w wieloaspektowej perspektywie różne wymiary i odpowiedzi na globalne problemy, które dotykają naszych narodów i naszych demokracji. Jak trudno jest podążać w stronę realnych rozwiązań kiedy jest się zniesławianym, obrażanym i wyłączanym poza kontekst rozmówcą, który nie myśli tak, jak my! To zniesławianie, obrażanie i wyłączanie poza kontekst rozmówcy, który nie myśli tak jak my jest sposobem na tchórzliwe bronienie decyzji, które powinienem podjąć, aby rozwiązać wiele problemów. Nie zapominajmy nigdy, że «całość to więcej niż części, i jest to także więcej niż ich zwykła suma» , i że «całościowa suma indywidualnych interesów nie jest nigdy w stanie stworzyć lepszego świata dla całej ludzkości».

To zadanie spotkania ponad wszelkimi uprawnionymi różnicami jest fundamentalnym krokiem do jakiejkolwiek transformacji, która pomoże dać życie nowej mentalności kulturowej, a zatem również ekonomicznej, politycznej i społecznej; ponieważ nie będzie możliwe zaangażowanie w wiele spraw jedynie według jednej teoretycznej lub indywidualnej perspektywy bez ducha, którą ją ożywia, bez niektórych motywacji wewnętrznych, które nadają sens, bez współuczestnictwa i zakorzenienia, dających tchnienie działaniu osobistemu i wspólnotowemu.

W ten sposób przyszłość będzie szczególnym czasem, w którym poczujemy wezwanie do uznania pilności i piękna wyzwania, które staje przed nami. Czasem, który przypomni nam, że nie jesteśmy skazani na modele ekonomiczne skupiające swoje interesy bezpośrednio na korzyściach mierzonych miarą jednostki oraz w poszukiwaniu podobnych polityk społecznych ignorujących koszty ludzkie, społeczne i środowiskowe. To tak jak byśmy liczyli na absolutne, nieograniczone i neutralne możliwości zasobów. Nie, nie jesteśmy zmuszeni do kontynuowania dalszego dopuszczania i tolerowania milczenia w naszych postawach, «że niektórzy czują się bardziej ludzcy niż inni, jakby narodzili się z większymi prawami» lub przywilejami, aby cieszyć się zagwarantowanym posiadaniem określonych dóbr lub podstawowych usług. Nie wystarczy również opierać się na szukaniu półśrodków w trzecim sektorze lub w modelach pomocowych. Chociaż ich działalność jest bardzo ważna, nie zawsze są one zdolne do zmierzenia się z aktualnymi strukturalnymi nierównościami, które uderzają w najbardziej wykluczonych i bez złej woli, utrwalają niesprawiedliwości, które chcą zwalczać. W istocie, nie chodzi jedynie i wyłącznie o wychodzenie naprzeciw podstawowym potrzebom naszych braci. Trzeba przyjąć strukturalnie, że ubodzy mają odpowiednią godność, aby uczestniczyć w naszych spotkaniach, brać udział w naszych dyskusjach oraz zanosić chleb do swoich domów. I to jest o wiele więcej niż wychodzenie z pomocą: mówimy o nawróceniu i przekształceniu naszych priorytetów oraz miejsca drugiego w naszych politykach i naszym porządku społecznym.

W pełni XXI wieku, «nie chodzi już po prostu o zjawisko wykorzystywania lub opresji, ale o coś nowego: poprzez wykluczenie uderza się w same korzenie współuczestnictwa w społeczeństwie, w którym się żyje, bo już nie tylko pozostaje się w slumsach, na peryferiach, lub bez prądu, ale całkowicie na zewnątrz». Zwróćcie na to uwagę... "Poprzez wykluczenie uderza się w same korzenie przynależności do społeczeństwa, w którym się żyje, bo już nie tylko pozostaje się w slumsach, na peryferiach, bez prądu, ale całkowicie na zewnątrz". Jest to kultura wykluczenia, która nie tylko wyłącza, ale zmusza do życia we własnym wykluczeniu, czyniąc niewidocznymi poza murem obojętności i komfortu. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem zamkniętą dzielnicę: nie wiedziałem, że istnieją. To było w 1970 roku. Musiałem udać się z wizytacją do kilku nowicjatów Towarzystwa, dotarłem do pewnej miejscowości, a następnie, kiedy szedłem przez miasto, powiedziano mi: "Nie możesz iść do tej części, bo to jest dzielnica zamknięta". Wewnątrz były mury, a w środku były domy, ulice, ale zamknięte: czyli dzielnica, która żyła w obojętności. Uderzyło mnie to bardzo, kiedy zobaczyłem to... Ale potem to rosło, rosło, rosło... i było wszędzie. Ale pytam cię: czy twoje serce jest jak zamknięta dzielnica?

Pakt z Asyżu

Nie możemy sobie pozwolić na dalsze odkładanie pewnych spraw na później. To ogromne i naglące zadanie wymaga hojnego zaangażowania w sferze kulturowej, w kształceniu akademickim i badaniach naukowych, bez gubienia się w intelektualnych modach czy w ideologicznych pozach, które są wyspami, oddzielającymi nas od życia i konkretnego cierpienia ludzi. Nadszedł czas, drodzy młodzi ekonomiści, przedsiębiorcy, pracownicy i liderzy biznesu, czas, aby odważyć się na ryzyko pobudzana i rozwijania modeli rozwoju, postępu i zrównoważonego wzrostu, w których ludzie, a zwłaszcza ci wykluczeni (a wśród nich także siostra ziemia), przestaną być - w najlepszym wypadku - jedynie nominalną, techniczną lub funkcjonalną obecnością, a staną się twórcami swojego życia w całości tkanki społecznej. To nie jest rzecz nominalna: że są biedni, wykluczeni... Nie: to nie jest obecność nominalna, nie jest techniczna ani funkcjonalna. Nie: nadszedł czas, aby stali się oni bohaterami swojego życia w całości tkanki społecznej. Nie myślmy za nich, myślmy razem z nimi: pamiętajcie o dziedzictwie Oświecenia, ilustracji, o oświeconych elitach. Wszystko dla ludzi, nic z ludźmi. I to nie działa. Nie myślimy za nich, tylko z nimi. Od nich uczmy się rozwijać modele ekonomiczne, które będą korzystne dla wszystkich, ponieważ podejście strukturalne i decyzyjne będzie wyznaczone przez integralny rozwój człowieka, tak dobrze wypracowany przez nauczanie społeczne Kościoła. Polityka i ekonomia nie mogą «poddawać się dyktatowi i skutecznościowemu paradygmatowi technokracji.

Myśląc dzisiaj o wspólnym dobru, niezaprzeczalnie potrzebujemy, aby polityka i gospodarka, trwając w dialogu, zdecydowanie służyły życiu, zwłaszcza życiu ludzkiemu». Bez tego postawienia w centrum i tego ukierunkowania pozostaniemy więźniami alienującego kręgu, który będzie utrwalał jedynie dynamikę degradacji, wykluczenia, przemocy i polaryzacji: «Każdy program, opracowany w celu zwiększenia produkcji, nie ma ostatecznie żadnej innej racji niż służba osobie. Jego funkcją jest zmniejszanie nierówności, walka z dyskryminacją, wyzwolenie człowieka z niewoli. [...] Nie wystarczy zwiększać wspólnego bogactwa, aby było ono równo dzielone - nie, to nie wystarczy - nie wystarczy promowanie techniki, aby ziemia stała się bardziej ludzka do zamieszkania» : to też nie wystarczy.

Perspektywa integralnego rozwoju człowieka jest dobrą nowiną która potrzebuje prorokowania i wprowadzania w życie - i nie są to marzenia: to jest droga - dobra nowina do prorokowania i wprowadzania w życie, ponieważ proponuje ona, abyśmy odnaleźli się jako ludzkość na bazie tego, co najlepsze w nas samych: marzeniem Boga jest abyśmy przejęli się bratem, i to bratem najsłabszym (por. Rdz 4, 9). «Miara człowieczeństwa jest określona zasadniczo w relacji do cierpienia i do cierpiącego. Ta miara człowieczeństwa. Dotyczy to zarówno jednostki, jak i społeczeństwa»; jest to miara, która musi wcielić się także w nasze decyzje i modele ekonomiczne.

Dobrze będzie jeśli pozwolimy wybrzmieć słowom Świętego Pawła VI który pobudzany pragnieniem, żeby przesłanie Ewangelii kierowało wszystkimi ludzkimi realiami, pisał: «Rozwój nie sprowadza się jedynie do wzrostu gospodarczego. Aby rozwój był autentyczny, powinien być integralny, co oznacza promocję każdego człowieka i całego człowieka. [...] każdego człowieka i całego człowieka. Nie zgadzamy się na oddzielenie rozwoju gospodarczego od ludzkiego, rozwoju od cywilizacji, w którą jest on włączony. Dla nas liczy się człowiek, każdy człowiek, każda grupa ludzi, aż po całą ludzkość».
W tym znaczeniu, wielu z was będzie miało możliwość działania i wpływania na decyzje makroekonomiczne, gdzie stawką jest los wielu narodów. Te scenariusze potrzebują również przygotowanych ludzi, "roztropnych jak węże i nieskazitelnych jak gołębie" (Mt 10, 16), zdolnych «czuwać nad zrównoważonym rozwojem krajów i unikać duszącego podporządkowywania ich systemom kredytowym, które, dalekie od promowania postępu, poddają ich mieszkańców mechanizmom większego ubóstwa, wykluczenia i zależności». Same systemy kredytowe są drogą do ubóstwa i zależności. Ten uzasadniony protest wymaga stymulowania i towarzyszenia modelowi międzynarodowej solidarności, który uznaje i szanuje wzajemną zależność pomiędzy narodami oraz opowiada się za mechanizmami kontrolnymi, zdolnymi do unikania wszelkiego rodzaju podporządkowania, a także nadzorowania promocji krajów znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji i krajów rozwijających się. Każdy naród jest wezwany, aby stać się twórcą swojego losu oraz losu całego świata.
                                                                                                                           

Drodzy młodzi, «dzisiaj stajemy przed wielką szansą wyrażenia tego, że jesteśmy braćmi, bycia kolejnymi dobrymi Samarytanami, którzy biorą na siebie ból porażek, zamiast wzniecać nienawiści i urazy». Nieprzewidywalna przyszłość jest już w toku; każdy z was, zaczynając od miejsca, w którym pracuje i decyduje, może wiele zrobić; nie wybierajcie skrótów, które was uwodzą i uniemożliwiają wmieszanie się, aby być zaczynem tam, gdzie się znajdujecie (por. Łk 13, 20-21). Żadnych skrótów, zaczyn: ubrudzenie sobie rąk. Po kryzysie sanitarnym, przez który przechodzimy, najgorszą reakcją byłoby jeszcze większe popadnięcie w gorączkowy konsumpcjonizm i nowe formy egoistycznego zabezpieczania siebie. Nie zapominajcie, że z kryzysu nigdy nie wychodzimy tacy sami: wychodzimy lepsi lub gorsi. Pozwólmy wzrastać temu, co dobre, wykorzystajmy okazję i stańmy wszyscy w służbie wspólnego dobra. Niebo pragnie, aby w końcu nie było już "innych", ale byśmy nauczyli się dojrzewać do stylu życia, w którym umiemy powiedzieć "my". Ale wielkie "my". Żadnego małego "my", i "inni": nie, to nie będzie w porządku.

Historia uczy nas, że nie ma systemów i kryzysów mogących całkowicie zniweczyć możliwości, pomysłowość i kreatywność, których Bóg nigdy nie przestaje wzbudzać w sercach. Z oddaniem i wiernością waszym narodom, waszej teraźniejszości i przyszłości, możecie połączyć się z innymi, aby tkać nowy sposób tworzenia historii. Nie bójcie się angażować i dotykać spojrzeniem Jezusa duszy miast; nie bójcie się odważnie przebywać pośród konfliktów i rozdroży historii, aby namaszczać je wonią Błogosławieństw. Nie bójcie się, bo nikt nie ratuje się sam. Nikt nie ratuje się sam. Do was, młodych ludzi, pochodzących ze 115 krajów, kieruję zaproszenie do uznania, że potrzebujemy siebie nawzajem, aby ożywić tę kulturę ekonomiczną, zdolną do «kiełkowania marzeń, wzbudzania proroctw i wizji, rozkwitu nadziei, wzniecania zaufania, opatrywania ran, tkania relacji, wskrzeszania świtu nadziei, uczenia się od siebie nawzajem i tworzenia pozytywnej wyobraźni, który oświeci umysły, rozgrzeje serca, przywróci siłę do działania i zainspiruje młodych - wszystkich młodych, nie wykluczając nikogo - wizją przyszłości wypełnionej radością Ewangelii». Dziękuję!
 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

21 listopada 2020, 18:08