· Watykan ·

Nie jesteśmy skazani na niesprawiedliwość

cq5dam.thumbnail.cropped.500.281.jpeg

Przemówienie do uczestników seminarium na temat: «Nowe formy solidarnego braterstwa, inkluzja, integracja i innowacja»

05 lutego 2020

Z inicjatywy Papieskiej Akademii Nauk Społecznych odbywało się w środę 5 lutego w Casina Pio IV w Watykanie seminarium poświęcone refleksji nad «nowymi formami solidarnego braterstwa». Po południu udał się tam na spotkanie z jego uczestnikami Papież i wygłosił do nich przemówienie w języku hiszpańskim.

 

Panie i Panowie, dobrego popołudnia!

Pragnę wyrazić wam wdzięczność za to spotkanie. Wykorzystajmy ten nowy początek roku, aby budować mosty — mosty, które sprzyjałyby rozwijaniu solidarnego spojrzenia, poczynając od banków, od finansów, od rządów i od decyzji gospodarczych. Potrzebujemy wielu głosów, zdolnych rozważać w perspektywie wielostronnej rozmaite aspekty globalnego problemu, który dotyczy naszych ludów i naszych demokracji.

Chciałbym zacząć od konkretnego faktu. Świat jest bogaty, a mimo to zwiększa się liczba ubogich wokół nas. Według oficjalnych sprawozdań, światowy dochód na głowę w tym roku wyniesie prawie 12 tys. dolarów. A jednak setki milionów osób są nadal pogrążone w skrajnym ubóstwie i nie mają dostępu do żywności, mieszkania, opieki medycznej, szkół, elektryczności, wody pitnej oraz odpowiednich i niezbędnych usług sanitarnych. Szacuje się, że ok. 5 mln dzieci poniżej 5 roku życia umrze w tym roku na skutek ubóstwa. Ponadto 260 mln nie uzyska wykształcenia z powodu braku środków, z powodu wojen i migracji. Tak dzieje się w świecie bogatym, bo świat jest bogaty.

Ta sytuacja doprowadziła do tego, że miliony osób stały się ofiarami handlu ludźmi i nowych form niewolnictwa, takich jak praca przymusowa, prostytucja i handel narządami. Nie korzystają one z żadnych praw ani gwarancji; nie mogą nawet cieszyć się przyjaźnią czy rodziną.

Ta rzeczywistość nie powinna być powodem do desperacji, ale do działania. Są to rzeczywistości, które pobudzają nas do tego, żeby coś zrobić.

Główne przesłanie nadziei, którym pragnę się z wami podzielić, jest właśnie takie: chodzi tu o problemy rozwiązywalne, a nie o brak zasobów. Nie istnieje jakiś determinizm, który by nas skazywał na powszechną niesprawiedliwość. Pozwólcie, że to powtórzę — nie jesteśmy skazani na powszechną niesprawiedliwość. To sprawia, że możliwy jest nowy sposób mierzenia się z wydarzeniami, który pozwoliłby znaleźć i wygenerować kreatywne odpowiedzi w obliczu dającego się uniknąć cierpienia licznych niewinnych ludzi; wymaga to uznania faktu, że w wielu sytuacjach mamy do czynienia z brakiem woli i decyzji, żeby zmienić stan rzeczy, a przede wszystkim priorytety. Wymaga się od nas umiejętności dopuszczenia do siebie wyzwań i pozwolenia, by opadły z naszych oczu łuski, zobaczenia tych rzeczywistości w nowym świetle — w świetle, które by nas pobudzało do działania.

Bogaty świat i żywotna gospodarka mogą i powinny położyć kres ubóstwu. Można inicjować i rozwijać procesy zdolne włączać, karmić, otaczać opieką i ubierać ostatnich członków społeczeństwa, zamiast ich wykluczać. Musimy wybrać, czemu i komu dać pierwszeństwo — czy popierać humanizujące mechanizmy społeczno-gospodarcze dla całego społeczeństwa, czy przeciwnie, promować system usprawiedliwiający  określone praktyki, które jedynie zwiększają poziom niesprawiedliwości i przemocy społecznej. Poziom bogactwa i techniki osiągnięty przez ludzkość, podobnie jak znaczenie i wartość, które zyskały prawa człowieka, nie dopuszczają już wymówek. Musimy być świadomi, że na nas wszystkich spoczywa odpowiedzialność. Co nie znaczy, że wszyscy jesteśmy winni, nie; wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za zrobienie czegoś.

Jeżeli istnieje skrajna nędza pośród bogactwa — również ekstremalnego — to dlatego, że pozwoliliśmy na to, aby rozbieżność zwiększyła się do tego stopnia, iż stała się największa w dziejach. Oto niemal oficjalne dane: pięćdziesiąt  najbogatszych osób świata posiada majątek równoważny 2,2 tys. miliardów dolarów. Same te pięćdziesiąt  osób mogłoby sfinansować opiekę medyczną i edukację każdego ubogiego dziecka na świecie, czy to poprzez podatki, czy przez inicjatywy dobroczynne, albo jedno i drugie. Te pięćdziesiąt osób mogłoby uratować miliony istnień każdego roku.

Globalizację obojętności nazwałem «brakiem działania». Św. Jan Paweł II nazwał ją strukturami grzechu. Te struktury znajdują sprzyjający klimat do rozrastania się za każdym razem, ilekroć wspólne dobro jest umniejszane lub ograniczane do określonych sektorów albo, jak w przypadku, który nas tutaj gromadzi, kiedy ekonomia i finanse stają się celami samymi w sobie. To jest bałwochwalcze ubóstwianie pieniądza, zachłanność i spekulacja. Właśnie ta rzeczywistość, połączona teraz z zawrotnym przyspieszeniem rozwoju technologicznego, zwiększa w tempie dotąd nieznanym szybkość transakcji i możliwość wytwarzania skoncentrowanych zysków, niezwiązanych z procesami produkcyjnymi ani też z realną gospodarką. Sprzyja temu wirtualna komunikacja.

Arystoteles pochwala wynalazek monety i jej używanie, ale stanowczo potępia spekulację finansową, gdyż w niej «sam pieniądz staje się produktywny, tracąc swój prawdziwy cel, jakim jest ułatwianie handlu i produkcji» (por. Polityka I, 10, 1258 b).

Analogicznie i kierując się rozumem oświecanym przez wiarę, nauka społeczna Kościoła pochwala formy rządów i banki — niejednokrotnie tworzone dla ich ochrony: interesujące jest przyjrzenie się historii banków pobożnych, banków tworzonych w celu wspierania  i współpracy — kiedy realizują swój cel, którym ostatecznie jest dążenie do wspólnego dobra, sprawiedliwości społecznej, pokoju, jak również integralnego rozwoju każdego człowieka, każdej wspólnoty ludzkiej i wszystkich osób. Jednakże Kościół przestrzega, że te dobroczynne instytucje, zarówno publiczne, jak i  prywatne, mogą przerodzić się w struktury grzechu. Posługuję się określeniem św. Jana Pawła II.

Struktury grzechu współcześnie obejmują wielokrotne obniżki podatków dla osób najbogatszych, uzasadniane często w imię inwestycji i rozwoju; raje podatkowe dla zarobków prywatnych i korporacyjnych; i oczywiście możliwość korupcji ze strony niektórych największych przedsiębiorstw świata, nierzadko w zgodzie z rządzącym sektorem politycznym.

Każdego roku 100 miliardów dolarów, które powinny być wpłacone jako podatki w celu sfinansowania opieki medycznej i edukacji, gromadzonych jest na kontach w rajach podatkowych, co uniemożliwia godny i zrównoważony rozwój wszystkich podmiotów społecznych.

Osoby ubogie w krajach bardzo zadłużonych znoszą przytłaczające obciążenia podatkowe i ograniczenia usług socjalnych, gdy ich rządy spłacają długi zaciągnięte w sposób pozbawiony wrażliwości i niezrównoważony. Faktycznie, zaciągnięty dług publiczny, w licznych przypadkach po to, aby pobudzić i wesprzeć rozwój gospodarczy i produkcyjny danego kraju, może stać się czynnikiem, który niszczy i osłabia tkankę społeczną. Kiedy zaczyna zmierzać ku innemu celowi.

Tak jak istnieje współ-nieodpowiedzialność odnośnie do tej szkody, wyrządzanej gospodarce i społeczeństwu, istnieje również współodpowiedzialność, będąca źródłem inspiracji i obiecująca, za stworzenie  klimatu braterstwa i odnowionego zaufania, który by obejmował kompleksowo poszukiwanie innowacyjnych i humanizujących rozwiązań.

Warto przypomnieć, że nie istnieje jakieś magiczne czy niewidzialne prawo, które by nas skazywało na zamrożenie czy paraliż w obliczu niesprawiedliwości. A tym bardziej nie istnieje racja ekonomiczna, zakładająca, że człowiek jest po prostu osobą gromadzącą dobra indywidualne, w oderwaniu od jego kondycji istoty społecznej.

Wymogi moralne św. Jana Pawła II z 1991 r. jawią się dzisiaj zadziwiająco aktualne: «Niewątpliwie zasada, że długi winny być spłacane, jest słuszna; żądać jednak lub oczekiwać spłaty, gdy to narzucałoby w istocie decyzje polityczne skazujące całe narody na głód i rozpacz, nie byłoby rzeczą godziwą. Nie można wymagać, by zaciągnięte długi były spłacane za cenę zbyt dotkliwych wyrzeczeń. W takich sytuacjach należy poszukiwać sposobów — i to w niektórych przypadkach już się czyni — zmniejszenia, odroczenia czy nawet umorzenia długu, zgodnie z podstawowym prawem narodów do istnienia i postępu» (Centesimus annus,  35).

Faktycznie również Cele Zrównoważonego Rozwoju, zatwierdzone jednogłośnie przez wszystkie kraje, uznają tę kwestię  — jest to kwestia humanitarna — i wzywają wszystkie narody do tego, aby «pomóc krajom (…) w osiągnięciu długoterminowej zdolności do spłaty długu poprzez skoordynowane polityki ukierunkowane na wsparcie finansowania dłużnego, redukcję zadłużenia oraz restrukturyzację długu (...); zająć się kwestią zadłużenia zewnętrznego ubogich krajów o wysokim zadłużeniu, by zredukować sytuacje kryzysowe» (17, 4).

Na tym powinny polegać nowe formy solidarności, które dzisiaj nas gromadzą, które gromadzą nas tutaj, jeżeli pomyślimy o świecie bankowości i finansów — na wspieraniu rozwoju ludów, które pozostały w tyle, i na wyrównaniu poziomów między krajami, które cieszą się określonym standardem i poziomem rozwoju, i tymi, które nie są w stanie zapewnić niezbędnego minimum swojej ludności. Solidarność i gospodarka na rzecz jedności, nie po to, by dzielić, przy zdrowej i jasnej świadomości współodpowiedzialności.

Praktycznie tutaj trzeba stwierdzić, że największą strukturą grzechu albo największą strukturą niesprawiedliwości jest sam przemysł wojenny, ponieważ jest to pieniądz i czas w służbie podziału i śmierci. Świat traci każdego roku miliardy dolarów na zbrojenia i przemoc, które to sumy położyłyby kres ubóstwu i analfabetyzmowi, gdyby można było zmienić ich przeznaczenie. Rzeczywiście Izajasz mówił w imieniu Boga  do całej ludzkości, kiedy zapowiadał dzień Pański, w którym «swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy» (2, 4). Pójdźmy za tym!

Ponad siedemdziesiąt lat temu Powszechna Deklaracja Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych zobowiązywała wszystkie państwa członkowskie do zatroszczenia się o ubogich na ich ziemiach i w ich domach oraz na całym świecie, czyli we wspólnym domu — cały świat jest wspólnym domem. Rządy uznały, że ochrona socjalna, podstawowe dochody, opieka medyczna dla wszystkich i powszechna edukacja są związane z podstawową godnością ludzką i dlatego należą do fundamentalnych praw człowieka.

Te prawa gospodarcze i bezpieczne środowisko dla wszystkich są najbardziej elementarną miarą ludzkiej solidarności. A dobrą wiadomością jest to, że podczas gdy w 1948 r. te cele nie były natychmiast osiągalne, dzisiaj, w świecie znacznie bardziej rozwiniętym i połączonym, owszem, są. W tym sensie zostały poczynione postępy.

Wy, którzy zechcieliście zgromadzić się tutaj, jesteście światowymi liderami w zakresie finansów i ekspertami w dziedzinie gospodarki. Razem z waszymi kolegami pomagacie w ustalaniu globalnych zasad podatkowych, w informowaniu globalnej społeczności o naszej sytuacji gospodarczej i doradzaniu rządom świata w kwestii budżetu. Wiecie z pierwszej ręki, co jest aktualnie niesprawiedliwe w naszej gospodarce globalnej albo co jest niesprawiedliwe w poszczególnych krajach. Pracujmy razem, aby położyć kres tym niesprawiedliwościom. Kiedy wielostronne instytucje kredytowe udzielają porad różnym krajom, ważne jest, by mieć na uwadze wzniosłe koncepcje sprawiedliwości podatkowej, budżety publiczne odpowiedzialne za ich zadłużenie, a przede wszystkim faktyczną promocję — która uczyniłaby je protagonistami — osób najuboższych w tkance społecznej. Przypominajcie im o spoczywającej na nich odpowiedzialności za wspieranie rozwoju krajów ubogich i zmniejszenie długu krajów bardzo zadłużonych. Przypominajcie im o konieczności powstrzymania zmian klimatycznych, spowodowanych przez człowieka, jak to obiecały wszystkie kraje, abyśmy nie zniszczyli fundamentów naszego Wspólnego Domu.

Nowa etyka zakłada świadomość, że wszyscy muszą się angażować we wspólną pracę na rzecz zamknięcia oaz podatkowych, unikania oszustw podatkowych i prania brudnych pieniędzy, co okrada społeczeństwo, jak również mówić narodom o znaczeniu obrony sprawiedliwości i wspólnego dobra ponad interesami najpotężniejszych przedsiębiorstw i korporacji międzynarodowych — które prowadzą do tłumienia i uniemożliwiania produkcji lokalnej. Obecne czasy wymagają i domagają się przejścia od logiki wyspowej i antagonistycznej, jako jedynego mechanizmu upoważnionego do rozwiązywania konfliktów, do innej, zdolnej promować wzajemne powiązania, sprzyjające kulturze spotkania, w której byłyby odnowione solidne podstawy nowej międzynarodowej architektury finansowej.

W tym kontekście, kiedy rozwój niektórych sektorów społecznych i finansowych osiągnął poziom dotychczas niebywały, ważne jest, by pamiętać o słowach z Ewangelii Łukasza: «Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie» (12, 48). Jakże inspirujące jest posłuchanie św. Ambrożego, który myśli zgodnie z Ewangelią: «[Ty, bogaczu], nie obdarowujesz przecież biedaka ze swego [kiedy czynisz miłosierdzie]... lecz zwracasz mu to, co jest jego własnością. Sam bowiem przywłaszczasz jedynie sobie to, co należy do wszystkich i zostało dane na wspólny użytek» (Historia Nabota, 12, 53, tłum. M. Kozera). To jest zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, podstawa sprawiedliwości gospodarczej i społecznej, jak również wspólnego dobra.

Cieszy mnie wasza obecność tutaj dzisiaj. Świętujemy tę sposobność uświadomienia sobie, że jesteśmy współuczestnikami w dziele Pana, które może zmienić bieg historii z korzyścią dla godności każdego człowieka żyjącego dziś i w przyszłości, zwłaszcza wykluczanych, i na rzecz wielkiego dobra, jakim jest pokój. Angażujmy się razem, z pokorą i roztropnością, w służbę sprawiedliwości międzynarodowej i międzypokoleniowej. Pokładamy bezgraniczną nadzieję w nauczaniu Jezusa, że ubodzy w duchu są błogosławieni i szczęśliwi, bowiem do nich należy królestwo niebieskie (por. Mt 5, 3), które zaczyna się już tutaj i teraz.

Dziękuję! I proszę, zwracam się do was z prośbą — nie chodzi o pożyczkę — nie zapominajcie modlić się za mnie, ponieważ ta praca, którą przyszło mi wykonywać, nie jest bynajmniej łatwa, a ja wypraszam dla was wszelkie błogosławieństwa, dla was i dla waszej pracy.